Menu

w pogoni za Motylem

W pogoni za szczęściem, marzeniami czyli dużo podróżowania, biegania, pysznych potraw i uśmiechu! Medyczne spojrzenie na świat, nie tylko przez pryzmat książek.

Santiago de Compostela i zakupy w Madrycie!

butterflyisrunning

Ostatni dzień naszego Camino w Galicji był inny niż wszystkie. Ku naszemu zdziwieniu za oknem nie było mgły, niebo było usłane gwiazdami, tym samym temperatura była bardzo niska. Chcieliśmy zdążyć na msze za i dla pielgrzymów na godzinę 12, wyruszyliśmy jako jedni z pierwszych z urokliwego Albergue w Padron. Słupy przy drodze nieubłaganie odliczały kolejne kilometry, do celu mieliśmy mniej niż 20 kilometrów.

Słońce w Galicji!

Pierwszy raz w Galicji, przywitało nas błękitne niebo i słońce! Cos niebywałego po 5 dniach wędrówki we mgle.

Dochodząc do Santiago pojawiało się coraz więcej żółtych strzałek, słupy przestały odmierzać kilometry, droga stawała się coraz mniej oczywista. Galicyjskie krzyże,  mimo dużego miasta jakim jest Santiago de Compostela, były ustawione przy sklepach, warsztatach czy skrzyżowaniach. Ostatnie kilometry podejścia pod Katedrę były najcięższe, wydawało mi się, że Camino się nigdy nie skończy…

Zbliżając się do celu na trafialiśmy na tłumy pielgrzymów, turystów i sklepików. Moment gdy stanęłam pod Katedrą, był niesamowity. Zdałam sobie sprawę, że to już koniec. Ja chciałam dalej wędrować, zbierać pieczątki w paszporcie pielgrzyma i poznawać nowe miejsca. Jeden wniosek: muszę znów wrócić na Camino!

Aby otrzymać zaświadczenie o pokonaniu Camino (Compostellę), trzeba udać się do biura pielgrzyma. Samo biuro znajduje się w przepięknym budynku, ale przekraczając jego próg zaskoczyła mnie kolejka pelegrinos! Było pewne, że 30minut nie wystarczy aby poczekać na swoją kolej. Całe szczęście, Botafumeiro, ogromne kadzidło będzie także puszczane na mszy dla pielgrzymów o godzinie 18. Pani przy stanowisku podaje mi arkusz ze statystykami: skąd jestem, skąd wyruszyłam, jaki jest mój cel pielgrzymki. Dostałam Compostellę, która poświadcza, że przeszłam co najmiej 100 kilometrów pieszo, w naszym przypadku było to 242 kilometry!

DSC02607

Nasze ostatnie Albergue znajdowało się na wzniesieniu  w Seminario Minor. Zapierający dech w piersiach widok na Katedrę dodał nam sił aby poznać te zaczarowane miasto bliżej.  Żar lał się z nieba, szukaliśmy skrawka cienia przechadzając się wąskimi uliczkami. Mijali nas Pelegrinos z różnych stron dla których były to ostatnie kilometry Camino.

DSC02643

W małej restauracyjce znaleźliśmy to czego szukałam, galicyjskiego przysmaku – papryczek z Pedron. Miałam szczęście, trafiałam tylko na słodkie papryczki. Chcąc skusić los i trafić na ostrą papryczkę, kupiliśmy worek papryczek, które przyrządziłam na wieczór.

Niesamowitym przeczyciem była msza za pielgrzymów. W Katedrze spotkaliśmy naszych współtowarzyszów, mogliśmy podziękować za bezpieczną przygodę życia i zobaczyć Botafumeiro w akcji! Aby rozpędzić tę 63 kilogramową kadzielnicę potrzeba aż 8 ludzi. Kiedyś była używana aby zamaskować  niezbyt przyjemny zapach średniowiecznych pielgrzymów, obecnie jest jedną z największych atrakcji Santiago.

Drugi dzień w Santiago przywitał nas deszczem, mgłą i temperaturą niższą o 15 stopni. Nasza szalona wycieczka miała kolejny punkt w Madrycie. Jak najtaniej i najszybciej dostać się do stolicy? Blablacarem z Hiszpanami nie mówiącymi po angielsku J (byli zdziwieni że w szkole nie uczymy się hiszpańskiego)

5 godzin później obudziliśmy się w płaskim, gorącym i tętniącym życiem Madrycie. To co udało nam się zaoszczędzić na Camino, częściowo wydawałam na zakupy – kobieca natura zwyciężyła. Madryt mnie oczarował, monumentalny, dostojny, z niezliczonymi sklepami. Muszę tu wrócić na kolejne zakupy! (mąż mów że tanie loty z Madrytu wcale nie są tanie, ZAKUPY!)

Camino było przygodą, którą chcę powtórzyć. Szczególnie zachwyciła mnie droga przez Portugalię, bez tłumów, z pięknymi rzymskimi mostami  i uśmiechniętymi mieszkańcami. Jakie będzie moje następne Camino? Marzę o Camino da Costa – wzdłuż Atlantyku!

Rady praktyczne:

- warto zamówić sobie nocleg w Santiago de Compostela wcześniej – w lipcu, sierpniu może być problem z wolnymi łóżkami,

- msze dla pielgrzymów w Katedrze odbywają się dwa razy dziennie, o godzinie 12.00 i 18.00 – można wtedy zobaczyć Botafumeiro w akcji!

- do Katedry nie można wchodzić z plecakiem, należy go zostawić w przechowywalni  lub lepiej wcześniej się zameldować w hostelu,

- obowiązkowym daniem są papryczki z Padron – unikalna okazja, aby je spróbować,

- w Galicji przyda się cieplejsza odzież – wczesnym rankiem temperatura spada poniżej 10stopni.

© w pogoni za Motylem
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci