Menu

w pogoni za Motylem

W pogoni za szczęściem, marzeniami czyli dużo podróżowania, biegania, pysznych potraw i uśmiechu! Medyczne spojrzenie na świat, nie tylko przez pryzmat książek.

Debiut na Biegu Barbórkowym

butterflyisrunning

4 grudnia 2016 roku na długo zapadnie w mojej pamięci. Debiut  na 10 kilometrów, w dodatku w rodzinnym mieście i w dniu święta Górników. Bieg Barbórkowy był moim głównym celem od momentu prawdziwego biegania  pod skrzydłami Inżynierii Biegania. Jestem dumna, że moim trenerem jest najszybszy Rybniczanin!

15387585_1797688280501838_251342111_o

Stres ściskał mi żołądek od piątku wieczór, nie mogłam wyobrazić sobie 10 kilometrów katorżniczej pracy, podbiegów, dobrego tempa    i 800 współbiegaczy!

Na treningach bez sprawdzania tempa nie mogłam dać z siebie wszystkiego, nie wierzyłam, że mogę biegać tak szybko. W dzień zawodów postanowiłam, że nie odpalam Endomondo, wyłączam myślenie,  biegnę z najprostszym zegarkiem, przed siebie, tak żeby minąć metę przed upływem godziny.

Organizacja biegu była bardzo dobra, w pakiecie startowym czekała na mnie fajna koszulka techniczna i śląskie szkloki. W budynku szkoły tłum biegaczy i stoiska ze sprzętem, chciałam kupić wszystko!

15311591_1797692843834715_49003980_o

 Miałam szczęście, że spotkałam pierwszy raz na żywo przesympatyczną Magdę (siła Instagrama!), porozmawiałyśmy, zapytałam nieśmiało w jakim tempie będzie biec. Potem szybka rozgrzewka, pamiątkowe zdjęcia zrobione przez najlepszego kibica – mamę i ustawiliśmy się z Dawidem -  parę szeregów za najszybszymi. Dawid celował w czas ok. 45minut, więc wiedziałam, że pobiegniemy osobno, ale zauważyłam Magdę! Postanowiłam biec za nią, fajnie mieć motywację w postaci bardziej doświadczonej i szybszej biegaczki. Pierwsze dwa kilometry z górki to była istna magia – biegłam w tempie lepszym niż kiedykolwiek, grubo poniżej 5min/km. Świetne uczucie biec w ogromnym tłumie, zawitać na rybnicki rynek, widzieć dopingujących ludzi.

Minęłam centrum handlowe i zaczął się najtrudniejszy odcinek – niekończący się podbieg, na osłodę zobaczyłam mamę, która zdążyła się przemieścić i udokumentować moja radość na trasie.

15388826_1797690290501637_1904825079_o

Na 5 kilometr wbiegłam z życiówką 26:12, w szoku, że idzie mi tak dobrze! Sił w nogach było coraz mniej, robiło się coraz bardziej płasko, potem lekko z górki – ale ostatnie 1,5 kilometra to była walka sama z sobą. Organizm nie doświadczył nigdy takiego wysiłku, biegłam z tempem lepszym niż kiedykolwiek, żołądek i przepona zaczęły dawać o sobie znać. Zmobilizowałam resztki sił i na ostatniej prostej wyprzedziłam kilku biegaczy. Wbiegłam na metę z czasem netto: 53:06. Byłam 20 w swojej kategorii wiekowej, 23. Rybniczanką i 554 osobą na mecie! Lepszego debiutu nie mogłam sobie wymarzyć! U boku najlepszego męża na świecie, który jest cierpliwy i biega ze mną w każdą niepogodę i mamy – największego fana! Dla mnie to dopiero początek przygody z bieganiem.

Efekty treningów z Inżynierią Biegania są niesamowite, 1,5minuty poprawy na 5km! Za 2 tygodnie czeka mnie kolejny sprawdzian, tym razem na 5km na Leśnym Runie w Zabrzu. Trzymajcie kciuki!

15319317_1862542737357123_8892423280612493991_n

 

© w pogoni za Motylem
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci